Aleksander McQueen, czyli od zera do milionera

Rzadko kiedy film wywiera na mnie tak duże wrażenie. Zwłaszcza film o modzie i to dokumentalny. “McQeen” okazał się prawdziwą historią, która wzrusza i zachwyca. “Moje pokazy mody to sex, drugs and rock’n’roll. Mają elektryzować, wywoływać emocje. Szok i atak serca.” To słowa samego projektanta, które stały się motywem przewodnim całego niespełna dwugodzinnego filmu. 

McQueen – od zera do milionera
Pierwszym skojarzeniem, jakie przychodzi mi na myśl o McQueenie jest motyw czaszki, szpital psychiatryczny,  odważne pokazy  i młodość oraz pewnego rodzaju luz, jaki wniósł do świata mody. Pamiętam przeczytane niegdyś słowa: “Nie zapraszam na coctail party. Wolę, aby goście wychodzili z moich pokazów i rzygali”. Zapamiętałam także fakt, że ów geniusz zapisał 16 mln funtów swoim ukochanym psom. Pomyślałam, kolejny film o ekscentryku, który popełnił samobójstwo. Poszłam do kina bez większego przekonania, że mnie wciągnie fabuła, ale za to pełna nadziei, że zobaczę te elektryzujące pokazy i dowiem się więcej o tym, co kierowało duszą artysty i jakimi ludźmi się otaczał, bo wiadomo, że w pracy i przyjaźni był bardzo lojalny.

Lee, czyli Aleksander
Kim był ten charyzmatyczny, lekko przy kości “shabby” chłopak z East Endu, o którego walczyło Givenchy, a potem Gucci? Był na tyle przedsiębiorczy, by jednocześnie pracować nad własną marką, sygnowaną swoim imieniem. Syn taksówkarza z East Endu, materiały kupował z zasiłku dla bezrobotnych, jadł fasolkę z puszki, którą dawała mu mama, ale praktykował u najlepszych krawców. Wiedział jak się do tego zabrać i nie stronił o ciężkiej pracy, najpierw nauczył się solidnie rzemiosła, a potem dawał upust wyobraźni. Miał też sporo szczęścia – gdyby nie ciotka to nie byłoby go stać na opłacenie szkoły St. Martins, a gdyby nie przyjaźń ekscentrycznej Izabeli Blow, nie wiadomo czy osiągnąłby sukces w tak szybkim czasie. Sekretem jego sukcesu byli także ludzie, którymi się otaczał. Wierny i lojalny, ale także wymagający. Miał w sobie to coś, co sprawiało, że ludzie chcieli z nim pracować, nawet za darmo i w każdych warunkach.

Emocje na pierwszym planie
Jedno jest pewne, Aleksander McQueen stworzył nie tylko swoją markę, ale też i imperium mody, warte miliony dolarów. Jednocześnie nie zrezygnował z siebie i ze swojej młodzieńczej fantazji. Pamiętam, jak mówił w filmie, że dla niego najważniejsze są emocje i uczucia. Jeśli osoba oglądająca jego pokaz nie doświadcza żadnych uczuć, chociażby odrazy, to znaczy, że popełnił gdzieś błąd, że on, jako projektant nie wywiązał się z zadania. Wiadomo, że lubił szokować. W końcu, idąc na pokazy noszące tytuł “Irlandzki gwałt” albo “Szpital psychiatryczny” spodziewamy się mocnych wrażeń.

Happy Fun GIF by Alexander McQueen Film - Find & Share on GIPHY

Obsesja ciała
Nie był ideałem mężczyzny. Jedna z jego nauczycielek w filmie powiedziała na wizji, że owszem, miał pasję w oczach, ale poza tym był mało atrakcyjny i lekko przy kości. Ironia losu. Choć tak często epatował brzydotą, to jednak wygląd miał dla niego znaczenie. Odessał sobie tłuszcz, ale nie czuł się dobrze w tej “ulepszonej” wersji. Na koniec pokazu “Szpital psychiatryczny” zrobił publiczności żarcik – w dobie kultu szczupłych ciał, pokazał na łóżku kobietę o rubensowskich kształtach, która ledwo co oddychała w masce tlenowej.  I nie był to ładny, ani przyjemny widok.

Czy byłby sławny, gdyby nie popełnił samobójstwa?
Pewnie tak. Być może musiałby iść na kompromisy i nie do końca byłby usatysfakcjonowany, ale był naprawdę dobry w swoim fachu.  Miał krótkie, ale pełne pasji życie. Oczywiście nie wszystko było OK, bo nie obyło się bez kokainy oraz HIV, odejścia bliskich osób i życia w blasku fleszy, o które wcale się nie prosił. Lee sprawiał wrażenie chłopaka, który przede wszystkim chciał tworzyć i dawać upust swojej kreatywności. Jak to bywa w przypadku jednostek wybitnych, był za wrażliwy dla tego świata. Gdyby jednak taki nie był, nie tworzył by takich elektryzujących pokazów.  Był też wizjonerem – jako pierwszy wprowadził do pokazu ruszające się roboty. Czyżby przewidział powstanie robotów takich, jak Sophie?

Fashion Show GIF - Find & Share on GIPHY

Z mroku wyłania się geniusz
Traktował modę zbyt osobiście, i to go zapewne zapędziło w róg, z którego nie znalazł wyjścia. Zadziwia mnie jego umiejętność autopromocji. Myślę, że on miał jakiś plan na swoje życie, niestety łącznie z zaplanowaniem własnej śmierci. Gdyby tak nie było, nie nagrywałby (bądź nie pozwoliłby nagrywać) siebie i swojej historii. Film składa się wyłącznie z filmików, na których widzimy Aleksandra. To są dokładnie jego słowa, plus wywiady z  jego najbliższymi współpracownikami oraz członkami rodziny.

McQueen - plakat do filmu
McQueen – plakat do filmu

Czy warto zobaczyć ten film, jeśli nie jest się miłośnikiem mody? Zobaczcie zwiastun McQueen. Jeśli chodzi o mnie to gorąco polecam, może właśnie po nim staniecie się tymi miłośnikami :). A tak już całkiem na poważnie, to poniekąd jest to obraz naszych czasów. Pogoń za marzeniami, spełnienie, ludzkie słabości i punkt kryzysowy. To się nie zdezaktualizowało.  W filmie pojawia się także traumatyczne dzieciństwo, przemoc i molestowanie,  ale nie brak wsparcia rodziny.

Lee Aleksander McQueen
Lee Aleksander McQueen
Lee Aleksander McQueen z Kate Moss
Lee Aleksander McQueen z Kate Moss

Jedna odpowiedź do “Aleksander McQueen, czyli od zera do milionera”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *