Cosmetomat, czyli pomysł na redukcję plastiku

Dbałość o planetę to ważna sprawa i ostatnio bardzo na topie. “Less plastik”, “Zero waste” to chwytliwe hasła, które coraz częściej pojawiają się w naszym życiu codziennym. I to jest dobre. Starajmy się zrobić tyle, ile możemy w tej kwestii. Bez przesady i nadmiernego krytykowania innych. Dawajmy dobry przykład i inspirujmy. Pewna poznańska firma na przykład wymyśliła Cosmetomat. Od razu wzbudził zainteresowanie.

Cosmetomat, pomysł na zredukowanie plastiku

Idea tego wynalazku jest prosta – wystarczy przyjść ze swoim pojemnikiem (najlepiej szklanym słoiczkiem) i napełnić go w automacie wybranym kosmetykiem.  Tym sposobem oszczędzamy nie tylko pieniądze, ale i naszą planetę – nie generujemy zbędnych opakowań, które po zużyciu wylądują w koszu na śmieci. I to jest dobry sposób myślenia. To jest bardzo dobry kierunek zmian.

Cosmetomat – prototyp dobrych zachowań kosumenckich

Co o tym myślę? Otóż, jak dla mnie to narazie taki prototyp dobrych zachowań. Okazuje się, że we wspomnianym Cosmetomacie można było napełnić słoik środkami czystości (płynem do mycia naczyń, środkiem do prania).

Nazwa automatu mnie dość zmyliła, bo Cosmetomat kojarzy się mi z kosmetykami. Oczyma wyobraźni zobaczyłam kremy do rąk, szampony i balsamy do ciała, a nawet kremy z filtrem w sezonie letnim. Pomyślałam, wow – może to faktycznie ma szansę się u nas przyjąć? Przecież nie zawsze potrzebujemy całego pełnowymarowego opakowania filtru i balsamu. No i kwestia zbędnych opakowań, które czasem są zbyt pstrokate i nie pasują nam do wystroju w łazience. Wszak na łazienkowych półkach dążymy do minimalizmu i przelewamy coraz częściej kosmetyki do ładnych jednolitych opakowań. Takie są trendy, wystarczy przejrzeć pierwsze lepsze czasopismo wnętrzarskie lub strony w necie.

Co jednak z kosmetykami?

Jeśli chodzi o mnie to na krem do rąk w takiej formie skusiłabym się i przetestowała, ale krem do twarzy? Tu jestem bardziej sceptyczna, bowiem jak większość kobiet mam swoje ulubione marki i nie jest mi obojętne co nakładam na twarz. Dlatego, ta forma jest dobrym kierunkiem, ale jeszcze należałoby nad nią popracować. Popytać konsumentki, co by chciały mieć w tych cosmetomatach. Idea jest całkiem OK i fajnie gdyby się rozpowszechniła, stopniowo zaspakajając gusta pielęgnacyjne większej ilości osób. Dobrze, że jesteśmy już dość blisko tego typu rozwiązań.

Szampon w opakowaniu wielokrotnego użytku

Marka L’oreal również wdraża w życie taki pomysł. U fryzjera zakupiłam kwadratowe opakowanie eko szamponu, który po zużyciu można jeszcze kilka razy napełnić. Napełnienie szamponem oczywiście jest tańsze niż powtórny zakup wraz z opakowaniem.

Wiem, że większość blogerek by mnie tu zaraz zakrzyczała, że piszę w kontekście zero waste o firmie, która ma na swoim koncie niechlubne testowanie kosmetyków na zwierzętach. Ale w tym miejscu przytaczam ich dobry pomysł. Chodzi mi o kwestię dostępności produktu.

O ile Cosmetomat z detergentami był umieszczony w restauracji – owszem, cieszył się popularnością – to szampon w opakowaniu wielokrotnego użytku nabyłam w salonie fryzjerskim, czyli tam gdzie poszłam z chęcią nabycia tego produktu. Dlatego jestem na tak, jeśli chodzi o tego typu automaty, ale ważne jest miejsce – po kosmetyki chodzę do drogerii, apteki lub salonu kosmetycznego. I tam powinnam mieć na początku możliwość wyboru, a potem automaty do napełniania pojemników z kosmetykami.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *