Don’t look up – nie patrz w górę. Komedia katastroficzna

Nie patrz w górę – a co to takiego? Ni to komedia, ni to  film katastroficzny, w reżyserii Adama McKaya. Określiłabym go mianem mało subtelnej satyry na współczesność, która idealnie wpisuje się w nasze realia.  Ileż to dyskusji wywiązało się na jego temat! Przeraża, momentami bawi, choć bywa i “grubo ciosany”, ale dobrze, że daje do myślenia. Właściwie wszystko w tym filmie jest nam bliskie (o zgrozo!). Social media, foliarze, facet z wizją i pieniędzmi, który jest odrealniony, antykometowcy i zerowa wiara w naukę, plus głupawy prezydent.

Czytaj dalej Don’t look up – nie patrz w górę. Komedia katastroficzna

“Kasztanowy ludzik” – jak się pojawia, jest już za późno[recenzja]

“Kasztanowy ludzik” to skandynawski mroczny kryminał, który pojawił się na Netflixie. Jest to adaptacja poczytnej książki Soren Sveistrup‘a. Idealna okazja, aby posłuchać jezyka duńskiego. Trzeba przyznać, że jesienna aura sprzyja tego typu serialom, dlatego też skusiłam się na obejrzenie. Czy warto? Przyznam, że mam nieco mieszane uczucia, zwłaszcza jeśli chodzi o ostatni odcinek.  Czytaj dalej “Kasztanowy ludzik” – jak się pojawia, jest już za późno[recenzja]

“Squid game” – dlaczego serial jest tak popularny?

 

Najbardziej hot netfliksowy serial to na chwilę obecną – koreański “Squid game”, w reżyserii Hwang Dong Hyuk’a. Kreuje on TikTokowe trendy. Ilość memów krążących w internecie sprawia, że trudno nie dowiedzieć się o jego obecności na Netflixie. Na TikToku i instagramie szał robią przepisy na miodowe ciasteczka z gwiazdką lub trójkątem (kto oglądał, ten wie!). Oglądają go dzieci (o zgrozo!) nawet w podstawówce, a jest on naprawdę mroczy i pełno w nim zabijania. Czyżby serial o grach dla dzieci (podobnie jak “Clickbait”) był serialem naszych czasów? Aż strach się bać. Czytaj dalej “Squid game” – dlaczego serial jest tak popularny?

Clickbait – mroczny cyberthiller [Recenzja]

“Clickbait” to, moim zdaniem, bardzo sprawnie zmontowany miniserial, który trzyma w napięciu właściwie do samego końca. Nie jest to szablonowa produkcja, ale dość oryginalna pozycja wśród thillerów dostępnych na platformie Netfix (W głębi lasu, Bodyguard, Rojst ). Pewnie dlatego, że to produkcja australijsko-amerykańska. “Clickbait” składający się z 8 odcinków to świetny plan na jesienne wieczory.  Czytaj dalej Clickbait – mroczny cyberthiller [Recenzja]

My, dzieci z dworca ZOO – zbyt glamour?

“My, dzieci z dworca ZOO” to jedna z tych książek, którą przeczytałam jednym tchem.  To wspomnienia Christiane F., która już jako nastolatka była uzależniona od heroiny i aby zdobyć kolejną działkę prostytuowała się. A przecież pochodziła z dobrego domu i dobrze się uczyła. Jej oczami mogliśmy zobaczyć, co się działo na ulicach Berlina w latach 80.  Rodzice się rozstali, a zbuntowana i zakochana nastolatka uciekła w imprezowe życie do znajomych. Kiedy na HBO pojawił się serial, chciałam go obejrzeć, mimo niezbyt dobrych recenzji. Czytaj dalej My, dzieci z dworca ZOO – zbyt glamour?

“Kto zabił Sarę?” Zakończenie to “niezły Meksyk”

“Kto zabił Sarę?” to meksykański serial, który jest w czołówce najchętniej oglądanych przez Polaków seriali na Netflixie. No i trzeba przyznać, że mi rówież udało się połknąć haczyk i wciągnąć w inrygę. Jednak z odcinka na odcinek entuzjazm nieco gasł, a ostatni – zdecydowanie popsuł całe zdanie na temat serialu. To była telenowela meksykańska (sensacyjna), porównywana niekiedy z filmem “365 dni”. A to już z całą pewnością nie jest komplement.  Czytaj dalej “Kto zabił Sarę?” Zakończenie to “niezły Meksyk”

Idę oglądać “New Amsterdam”

“New Amsterdam” – serial medyczny, który wciąga. Przeczytałam gdzieś, że Polacy uwielbiają dwa rodzaje seriali szczególnie – prawnicze i lekarskie. Serial  jest teraz w czołówce najchętniej oglądanych seriali Netflixa. Sam serial nie jest produkcją Netflixa, został wyprodukowany przez stację NBC (tą od “Ostrego dyżuru”). Czy warto zobaczyć na własne oczy? Czytaj dalej Idę oglądać “New Amsterdam”

Bridgerton, czyli Harlequin na dobry relaks

“Bridgerton” – serial, który na początku mnie zaciekawił, potem nieco znużył, ale ostatecznie zauroczył i pozostawił cały wachlarz miłych myśli.  Blogosfera aż huczała od serialu, w którym Netflix użył oznaczenia “seks” i “przemoc seksualna”. Jedni polecali, drudzy twierdzili, że nuda. Co do jednego byli zgodni, podobno od 5 odcinka dzieją się w tym serialu naprawdę seksi rzeczy. Oto jak wierzyć temu, co przeczytaliśmy w necie. Czytaj dalej Bridgerton, czyli Harlequin na dobry relaks