“Znaki” kolejny polski serial na Netflixie

“Znaki” to kolejny polski serial na Netflixie. Do obejrzenia zachęcił mnie ani nie zwiastun, ani nie obsada. Zaintrygował mnie fakt, że serial “Znaki” ma już dwa sezony, a być może będzie zrealizowany i trzeci. Czy warto poświęcić swój czas, aby obejrzeć serial?

“Znaki” – czy warto obejrzeć?

Muszę przyznać, że jestem w połowie drugiego sezonu i wciąż zadaję sobie to pytanie. Mimo wielu rozczarowań, niekonsekwencji w fabule oraz irytujących momentów, brnę w to dalej. Dlaczego? “Znaki” z założenia to thiller, który rozgrywa się w dość malowniczej scenerii. Widz ma do rozwikłania zagadkę, a wraz z rozwojem akcji nawet wiele zagadek. Choć momentami zastanawiam się, czy to aby na pewno thiller, czy to nie jest przypadkiem parodia seriali typu “Dark”, “Wataha” oraz wszystkich thillerów Cobena. W “Znakach” zauważalne są bowiem ambicje reżysera, lokalny koloryt oraz nagromadzenie różnych wątków. Jest też i zagadka z przeszłości, związana z kamieniołami (rodem z Ragnaroka. )

Jest nowy komisarz, który nie zjednuje sobie sympatii lokalnej społeczności podobnie jak w “Intruzie”. Nie brakuje psychopaty mordującego kobiety, zdradzających mężów oraz bogatej młodzieży, co to jej wszystko wolno (“Ruchome piaski”). Jest nawet więcej, bo pojawia się duchowny przywódca Jonasz, sprzedający wiernym wodę z dodatkiem amfetaminy. Ciekawa jest także postać Dorotki, która jest chora psychicznie, ale momentami przejawia jakieś zdolności paranormalne. Trzeba przyznać, że serial “Znaki” potrafi zaskoczyć i trzeba mieć wyobraźnię, aby sobie to wszystko poukładać w głowie.

Sowie doły to nie jest miejsce dla spokojnych ludzi

Andrzej Konopka (znany z serialu “Wataha”) wcielił się w “Znakach” w komisarza Trelę. Aby nie było za lekko, jest on byłym alkoholikiem, mężczyzną po przejściach, który wychowuje samotnie córkę Ninę. Zesłany z Krakowa na prowincję próbuje rozwikłać zagadkę śmierci morderstwa, a właściwie dwóch. Do tego dochodzi porwanie córki i rozmaite inne wątki poboczne. Reżyser bardzo mocno wziął sobie do serca to, że przyzwyczajonego do zagranicznych produkcji widza już trudno zadziwić. Że nie wystarczy mu zaserwować byle czego.  Postanowił zatem namnożyć wątki i zaserwować widzowi prawdziwą ucztę perypetii postaci drugoplanowych. Jest tam tego bardzo dużo, ale przez to, że widzowi jednocześnie została zaserwowana pewna dawka humoru, da się to jakoś przeżyć.

“Znaki” o czym jest serial?

Bez spojlerowania dość trudno mówić o zawiłościach fabuły. Ale właściwie to każdy może znaleźć tam wątek dla siebie.

“W Sowich Dołach wszyscy sobie konstruują taki świat, że ściągają na siebie nieszczęścia. I może inaczej nie umieją. Boimy się sytuacji, których nie znamy. Dlatego często tkwimy w sytuacjach bardzo opresyjnych, bo są nam przynajmniej znane” – to słowa Heleny Sujeckiej, która wciela się w rolę policjantki Ady Nieradki. Duży plus dla reżysera, że w roli policjantki obsadził kobietę. I to jest chyba jedyna postać, która nie ma niczego złego na sumieniu.

Znaki Ada Nieradka
Znaki Ada Nieradka

5 odpowiedzi do ““Znaki” kolejny polski serial na Netflixie”

  1. Fajna recenzja. Strasznie lubię ten serial. Obsada rewelacyjna i klimat również. Od razu mi się spodobał. A Czernecki wymiata jak zawsze. Pierwszy raz widziałam go w serialu Ratownicy na TYP. żałuję, że nie było drugiego sezonu. Uwielbiam tego gościa : ) Reszta obsady również super… Konopka : )

    Pozdrawiam.

  2. Thriller dla ubogich, ale jaki kraj takie “Znaki”. Realizowanie pomysłu serialu przez kilku reżyserów i scenarzystów, mimo że stało się normą telewizyjnych, produkcji przynosi w większości wypadków katastrofalne skutki. Nie inaczej jest w przypadku znaków. Urwane wątki, bohaterowie znikający w połowie dnia i sceny po to, żeby pojawić się kilka odcinków później. Brak motywów działania, a na odrębną krytykę zasługuje przedstawienie służby mundurowej. Próba przekonania widza to tego, że policjant właściwie nie potrafi przeprowadzić przesłuchania, bo nie zadaje pytań i w dodatku jest niezborny w swoim zachowaniu, przejawia niekontrolowaną agresję nieuzasadnioną sytuacją, być może wyjaśnia ciąg porażek śledczych w tym serialu, ale buduje obraz policyjnych bohaterów jako mocno upośledzonych społecznie i nieprawdziwych w natężeniu odstępstw od normy na metr kwadratowy komisariatu. Krawężnik-morderca, ex-komisarz-szeryf także morderca, aspirant-niekonsekwentna męczennica o pozłacanym sercu i komisarz-alkoholik, no nie zgadniecie …tak !! też morderca. Właściwie nie ma odcinka, żeby ktoś nie zginął albo nie zaginął i całość przypomina taką grę towarzyską rodem z pociągu, gdzie w przedziale jedna osoba zaczyna opowieść a po trzech zdaniach kolejna mnożąc wątki, skazuje na męczarnie intelektualne swoich następców by to wszystko utrzymać w ryzach. W przypadku Znaków bezskutecznie.
    Na koniec trochę o młodzieży. Postacie mają tylko jeden wymiar stając się właściwie ikoną swojego problemu, który akurat przeżywają. Dobrze, że raz na jakiś czas giną, ale pustkę po nich zajmują kolejne dziwolągi, różniące się od poprzednich jedynie rodzajem swojej obsesji, więc marna to pociecha. Ścieżka dźwiękowa serialu to już kompletna pomyłka, utwory sprawiają wrażenie jakby pojawiały się przypadkowo w zupełnie nieadekwatnych momentach, a ich dobór w najlepszym wypadku mógłby zostać uznany za przypadkowy. Jeśli dorzucić dłużyzny poszczególnych scen przeciąganych niczym opisy rodem z sienkiewiczowskiej trylogii, to mamy już świetny przepis na zły film. Aż boję się pomyśleć dokąd zabrnie zabłąkany wątek tajemnic II wojny, kości w kamieniołomie, który nieudolnie nawiązuje do kompleksu Reise.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *